|
Szybkie
POŻYCZKI
10.000 zł.
- on-line
5.000 zł.
- Spłata 65 zł. / miesiąc
3,000 zł. w 24h - Bez
Zdolności
2.000 zł. -
Pożyczka przez SMS
1.000 zł.
- przez komórkę !
Karta - Koszt 2% /
rok
Pożyczka bez BIK
na dowód
Pożyczka na dowód
bez BIK
Pożyczka dla
bezrobotnych
|
Pożyczki
Chwilówki bez BIK -
od
300 zł. do
3.000 zł.
Pożyczki na dowód
w 24 godziny
do 3.000
zł.
Większość pozytywnych decyzji
kredytowych.
Zobacz symulację spłaty naszej taniej pożyczki w "pakiecie przelew"

Nie wymagamy
- zaświadczeń o zarobkach,
- dokumentów z Urzędu Skarbowego (np. PIT),
- zaświadczeń z ZUS (o niezaleganiu ze
składkami),
- podpisu Twojego małżonka,
- Pożyczkę otrzymasz w ciągu
24 godzin.
Nie szukaj
nigdzie więcej !
Wyślij prosty
formularz - Oddzwonimy z
pożyczką
Podczas rozmowy pytaj o
pożyczkę w "opcji przelew" - ta pożyczka jest
znacznie tańsza niż pożyczka z obsługą domową.
Dzięki "opcji
przelew", którą Ci proponujemy, poczujesz się bardziej komfortowo i
dyskretnie. Nikt z Twoich domowników nie będzie już wiedział, że wziąłeś i
spłacasz pożyczkę.
_____________________________________________________________________________________
Inne oferty szybkich pożyczek
1.
Pożyczka przez SMS -
Bardzo prosto i całkowicie on-line !
2.
Kredyt 5,000 zł. na dowód
-
Bez zaświadczeń. Spłata TYLKO 65 zł.
miesięcznie
3.
Pożyczka przez komórkę - Nie
sprawdzamy w BIKU - do 1,500 zł. w 12 godzin
4.
Pożyczka
do 3,000 zł. - Spłata od 13 zł.
miesięcznie. Bez zaświadczeń o dochodach i
bez BIK
Porady z
Forum Kredytowego
Jeśli chcesz zadać pytanie
dotyczące kredytów, zarejestruj się w 30 sekund na naszym
forum
kredytowym.
CO TO JEST
BIK?
Biuro Informacji Kredytowej w Warszawie. Instytucja powołana w 1997 r. przez
banki i Związek Banków Polskich w celu gromadzenia, przetwarzania i
udostępniania informacji o aktualnych zobowiązaniach oraz historii kredytowej
klientów banków.
Biuro Informacji Kredytowej nie jest rejestrem klientów nierzetelnych (tzw.
„czarną listą”). Dane w BIK służą ocenie wiarygodności osób ubiegających się o
dowolny produkt kredytowy (zobowiązanie) oferowane zarówno przez GETIN Bank jak
i inne banki na terenie RP.
KIEDY I JAKIE DANE TRAFIAJĄ DO BIK?
W momencie rozpatrzenia wniosku kredytowego GETIN Bank przekazuje do BIK dane
osobowe Klienta oraz inne informacje pochodzące z wniosku. Po zawarciu umowy
dotyczącej dowolnego produktu kredytowego GETIN Bank przekazuje do BIK dane
dotyczące Kredytobiorcy oraz powiązane z nimi informacje o zaciągniętym
zobowiązaniu (warunki spłaty zobowiązania, kwota zobowiązania, bieżące saldo
zadłużenia, historia kredytowa).
AKTUALIZACJA DANYCH
Informacje dotyczące obsługi zaciągniętego zobowiązania GETIN Bank aktualizuje
jeden raz w miesiącu kalendarzowym, następującym bezpośrednio po miesiącu, w
którym została zaksięgowana rata zobowiązania lub nastąpiło jego całkowite
rozliczenie. Dane są aktualizowane do czasu wygaśnięcia zobowiązania.
BIK nie posiada uprawnień do dokonywania jakichkolwiek zmian w danych
przetwarzanych w swojej bazie; wyłącznym administratorem tych danych jest GETIN
Bank.
JAK DŁUGO DANE SĄ PRZETWARZANE W BIK?"
* 12 miesięcy licząc od dnia złożenia wniosku o dowolny produkt kredytowy.
* Przez cały okres trwania zobowiązania, a po jego wygaśnięciu – przez 5 lat.
Kończy się lukratywny biznes na
kredytach walutowych.
Nadzór bankowy mówi „stop” i wprowadza drakońskie
ograniczenia.
Czyżby to koniec złotych lat dla
banków? Wprawdzie trwają jeszcze
rozmowy, jak miałyby wyglądać ograniczenia przy udzielaniu kredytów w
walutach
obcych, ale decyzje będą lada moment. To prowokowanie katastrofy – ostrzegają
bankowcy. Nie mamy wyjścia, musimy ograniczyć
kredyty walutowe, bo ich
niekontrolowany wzrost grozi kryzysem walutowym – odpowiada nadzór bankowy.
Wtóruje mu resort finansów, który obawia się o rating Polski. Pewne jest jedno.
Nowe dyrektywy Komisji Nadzoru Finansowego zmniejszą dochody banków. Ale na
biednego nie trafiło.
W szczytowym momencie prosperity, tuż przed pierwszą falą kryzysu w 2008
roku, kredyty we frankach szwajcarskich stanowiły nawet 70 proc. wszystkich. To
kuriozum na skalę światową – komentowali zachodni analitycy. Chyba że Polska
chce zostać w przyszłości kantonem Szwajcarii. Powodem atrakcyjności franka (a
ostatnio i euro) były niskie stopy tamtejszych banków centralnych, przy
relatywnie znacznie wyższych w Polsce. Upraszczając, waluty były znacznie tańsze
od złotego.
Banki nie mogły tego nie wykorzystać, zwłaszcza że łatwo pożyczały waluty od
banków matek zagranicą lub na globalnych rynku pieniężnym. Tylko nieliczni
klienci zdawali sobie sprawę z tego, iż kredyty w walutach są takie tanie także
dlatego, że nie są w żaden sposób zabezpieczone przed ryzykiem kursowym.
Świadomie lub nie brali więc całe ryzyko na siebie, a bank umywał ręce.
Interes kwitł i pompował bańkę na rynku nieruchomości, aż nadzór bankowy z
refleksem szachisty, bo przynajmniej o kilka miesięcy za późno, ograniczył nieco
kredyty walutowe, wprowadzając w połowie 2006 r. rekomendację S. Nakazano bankom
bardziej restrykcyjnie oceniać zdolność kredytową klientów. Trzeba przyznać, że
robiły tonie najgorzej, bo dziś kredyty zagrożone to, według Narodowego Banku
Polskiego, 4,3 mld zł w całej puli 252 mld zł, więc niespełna 2 procent.
Teraz jednak nadzór zagrał ostro. Chce, by kredyty walutowe stanowiły nie
więcej niż połowę całego portfela banków. Jeżeli więc bank udzielił kredytów na
2 mld zł, te w walutach nie powinny przekraczać 1 miliarda. Taki jest projekt
rekomendacji S II. Nie wiadomo jeszcze, czy ograniczenie to miałoby dotyczyć
tylko nowo udzielanych kredytów, czy także starych, bo wówczas banki, które już
przekroczyły pułap, musiałyby całkiem zamknąć kram z walutami. Takich jest
kilka. Najwięcej kredytów w euro i frankach mają m.in. DnB Nord (97 proc.),
Deutsche Bank PBC (85 proc.), Millennium (82 proc., które już ich
nie udziela) i Raiffeisen Bank (75 proc.). W całym sektorze kredyty walutowe
stanowią ponad 60 procent. Oferuje je 15 instytucji finansowych.
W epicentrum kryzysu, czyli od połowy 2008 do końca 2009 r., udział kredytów
walutowych malał, bo banki wystraszyły się, że w razie nagłej dewaluacji złotego
frankowi kredytobiorcy znajdą się w tarapatach. Od początku tego roku, gdy
wydawało się, że kryzys już minął, bankowcy znów wrócili do walut. Są już jednak
bardziej ostrożni. Tylko co czwarty nowy kredyt wypłacany jest w walutach,
przeważa euro, którego udział sięga już 20 proc. wszystkich. Kredyty we frankach
to kilkuprocentowy margines.
Może więc strach nadzoru jest nieuzasadniony? KNF nie chce jednak ustąpić i
straszy.
– To i tak miękkie ograniczenie, bo rozważaliśmy nawet całkowity zakaz
udzielania kredytów walutowych – mówi nadzór.
– Kredyty walutowe to w tej chwili nasz największy ból głowy. Jesteśmy
zdeterminowani, aby skorzystać ze wszystkich instrumentów, w razie potrzeby
nawet brutalnych, by skończyć z tymi niebezpiecznymi praktykami promowanymi
przez niektóre banki zagraniczne w Polsce – wtóruje mu Marek Belka, prezes
Narodowego Banku Polskiego.
Napięcie rośnie. Zwłaszcza że ciągle nie bardzo wiadomo, jak ostatecznie
miałyby wyglądać te ograniczenia. Gdyby nadzór wprowadził najbardziej
restrykcyjny wariant, każąc bankom szybko dojść do 50-procentowego pułapu
udziału kredytów w walutach, nawet siedem dużych banków znalazłoby się pod lupą
nadzoru.
Banki mają dwa wyjścia: albo wycofać z ofert kredyty w euro i frankach, albo
postarać się, by przestały być atrakcyjne. Wystarczy wyższe oprocentowanie i
prowizja, wygórowane oczekiwania codozdolności kredytowej, mnożenie zabezpieczeń
– sposobów jest wie¬le. Musiałyby także coś zrobić ze starym portfelem, np.
sprzedać nadwyżkę innemu bankowi (zagranicznemu) lub firmie windykacyjnej. Jeśli
portfel jest zdrowy, byłaby to ewidentna strata. Szczególnie gdyby w tym samym
czasie wszystkie banki musiały się pozbyć nadwyżki kredytów, ceny rynkowe takich
pakietów byłyby niskie z powodu dużej podaży.
– Na razie nie dostaliśmy z KNF aktualnych dokumentów uzasadniających taką
decyzję i skutki jej wprowadzenia nie tylko dla banków, ale także dla
gospodarstw domowych i firm zadłużonych w walutach, a więc dla całej gospodarki
– mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.
Tymczasem Andrzej Sławiński, doradca szefa KNF, uważa, że bankowcy nie
powinni narzekać, bo nasz nadzór działa ostrożnie i z otwartą przyłbicą. Podaje
przykład Austrii, gdzie całkiem zakazano udzielania kredytów we frankach i
jenach, oraz Węgier, zadłużonych tak jak Polska w euro i frankach. W tym
ostatnim kraju nie zabroniono wprawdzie udzielania kredytów walutowych, ale
rozwiązano problem w sprytny sposób. Wydano dyrektywę, że banki nie mogą wejść
na hipotekę nieruchomości kredytowanej w walutach. Musiały więc przestać
udzielać takich kredytów, bo straciły zabezpieczenia.
Nie uchroniło to jednak Węgier przed kryzysem – by ratować forinta, tamtejszy
bank centralny w akcie desperacji podniósł stopy z 3 do 11 procent. To zresztą
nie wystarczyło. Gdyby nie pomoc z MFW, kraj ten byłby dziś zrujnowany przez
kryzys walutowy, który dołożyłby się do zapaści finansów publicznych.
Także Polsce może grozić czarny scenariusz. Paradoksalnie na razie uratował
nas globalny kryzys – banki się wystraszyły i rynek kredytów na kilka miesięcy
prawie zamarł. Nadal jednak istnieje groźba, że przyjdzie druga fala kryzysu i
wtedy zagraniczne banki-
-matki, które udzielały pożyczek na kredyty walutowe polskim bankom, ogłoszą,
że nie tylko nie będą ich już dłużej finansować, ale również zażądają zwrotu
starych pożyczek. Nie bez powodu szef nadzoru Stanisław Kluza mówi bankom: idą
trudne czasy, zbierajcie depozyty i liczcie na siebie.
– Gdyby zdarzył się kryzys walutowy i złoty dwukrotnie się osłabił, banki
miałyby poważne kłopoty. To, że znaczna część ich pasywów jest w walutach
obcych, generuje ryzyko dla systemu bankowego i całej gospodarki – przestrzega
Mirosław Gronicki, były minister finansów.
Twarde stanowisko Komisji Nadzoru Finansowego i sekundującego jej NBP każe
przypuszczać, że banki nie mają wielkich szans, by cokolwiek wytargować. Na
większości okienek bankowych niebawem zawiśnie tabliczka: „Kredytów walutowych
brak”. Prohibicja może jednak sprawić, że pojawi się turystyka kredytowa. Albo
zagraniczne banki otworzą w Polsce oddziały, by sprzedawać kredyty w walutach,
bonie będą ich wiązać dyrektywy polskiego nadzoru. To nie jedyne sposoby
ominięcia zakazów. Jeśli tylko znajdą się chętni, by nadal grać w walutową
ruletkę.
CZY WARTO WYRAZIĆ ZGODĘ NA PRZETWARZANIE DANYCH?
Wyrażając zgodę na przetwarzanie swoich danych Kredytobiorca buduje własną
pozytywną historię kredytową. Brak historii kredytowej w BIK raczej nie ułatwi
współpracy z bankami.
Czy pozytywna historia kredytowa jest do czegoś potrzebna? Zdecydowanie tak! To
dzięki niej każdy Kredytobiorca jest dla GETIN Banku i innych banków cennym
klientem. Historia kredytowa stanowi bowiem podstawę do zaproponowania lepszych
warunków współpracy.
Jeśli jednak:
* zobowiązanie nie było regulowane lub powstała zwłoka w spłacie powyżej 60 dni,
* po upłynięciu kolejnych 30 dni od momentu poinformowania Kredytobiorcy przez
GETIN Bank o zamiarze przetwarzania danych go dotyczących bez jego zgody
zobowiązanie nadal nie zostało uregulowane wówczas GETIN Bank nabywa uprawnienie
do przetwarzania w BIK danych Kredytobiorcy bez jego zgody.
CZY ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ SPRAWDZENIA WŁASNYCH DANYCH W BIK?
Każda osoba, której dane znajdują się w bazie BIK, ma do nich dostęp poprzez
pobranie Raportu PLUS / PLUS z Informacją o Ocenie Punktowej lub skorzystanie z
Informacji Ustawowej.
Informacja Ustawowa to informacja na temat danych osobowych Wnioskodawcy
przetwarzanych w bazie BIK, sporządzana w formie odpowiedniego wydruku,
udostępnianą nie częściej niż raz na 6 miesięcy (z mocy przepisów ustawy o
ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (Dz. Ust. nr 133 z 1997 r.
z późn. zm.). Informację Ustawową można odebrać, bezpośrednio w Biurze Obsługi
Klienta BIK, lub otrzymać na adres wskazany we wniosku.
Raport PLUS, dostępny dla osób, które w każdej chwili chcą mieć dostęp do swojej
historii kredytowej. Uzyskanie Raportu PLUS jest płatne, a jego koszt wynosi
30zł. Raport PLUS można odebrać osobiście w BOK, bądź otrzymać listem poleconym
na wskazany adres. W tym przypadku do Wniosku konieczne jest dołączenie dowodu
wpłaty kwoty w wysokości 30zł.
Raport PLUS z Informacją o Ocenie Punktowej, dostępny dla osób, które w każdej
chwili chcą mieć dostęp do swojej historii kredytowej oraz poznać swoją ocenę
punktową. Uzyskanie Raportu PLUS z Informacją o Ocenie Punktowej jest płatne, a
jego koszt wynosi 35zł. Raport można odebrać osobiście w BOK, bądź otrzymać
listem poleconym na wskazany adres. W tym przypadku do Wniosku konieczne jest
dołączenie dowodu wpłaty.
Raporty mogą być również wykorzystywane jako "certyfikat solidności", którym
każdy może posługiwać się w różnych sytuacjach wymagających potwierdzenia swojej
wiarygodności, takich jak:
* kupno samochodu,
* wynajęcie mieszkania,
* zawarcie umowy o pracę,
* ubieganie się o kredyt za granicą.
Raporty PLUS pozwalają każdemu na sprawdzenie dowolnie często:
* poprawności jego danych podlegających wymianie między bankami i SKOK-ami,
* oceny punktowej,
* aktualnej skali zobowiązań (w tym liczby kredytów, kwot pozostających do
spłaty oraz kwot ewentualnych zaległości),
* informacji o zobowiązaniach, które zostały już spłacone i zamknięte,
* stanu poręczonych zobowiązań
* czy nie posłużono się danymi w sytuacji kradzieży bądź zagubienia dokumentu
tożsamości.
Pobierając raport i monitorując stan swoich zobowiązań można ochronić się przed
nadmiernym zadłużeniem.
Wniosek można wypełnić na stronie internetowej www.bik.pl , a także bezpośrednio
w Biurze Obsługi Klienta na ulicy Postępu 17A, 02-676 Warszawa.
Zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych (art. 29. ust. 3) dane osobowe
udostępnia się wyłącznie na pisemny, umotywowany wniosek.
JAKA JEST PODSTAWA PRAWNA?
Bank przekazuje do BIK dane na mocy zawartej umowy. Pozostałe kwestie związane z
przetwarzaniem i udostępnianiem danych o Kredytobiorcach i ich zobowiązaniach
regulują następujące akty prawne:
* Ustawa Prawo bankowe (Dz.U. z 2002r. Nr 72, poz. 665 z dnia 29 sierpnia
1997r.)
* Ustawa o ochronie danych osobowych (tj. Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 z
dnia 29 sierpnia 1997r.)
* Ustawie o udostępnianiu informacji gospodarczych (Dz. U. Nr 50 poz. 424 z dnia
14 lutego 2003 r.)
* Rozporządzenia Ministra Finansów (Dz. U. Nr 189, poz. 1596 z dnia 30 września
2005r.)
|